Edytorstwo Historia książki i druku

Wizytówki – ulotne druki życia towarzyskiego

Jeszcze niedawno były synonimem pozycji towarzyskiej, dobrobytu, władzy. Dziś nie wyobrażamy sobie życia bez tych kartoników z wydrukowanym naszym nazwiskiem.

Szybko przyzwyczajamy się do pewnego typu zachowań i związanych z nimi. I tak np. nie wyobrażamy sobie jakichkolwiek konferencji, spotkań, odwiedzin, szczególnie tych służbowych, bez posiadania przy sobie małego kartonika z wydrukowanym imieniem i nazwiskiem, niekiedy tytułem naukowym oraz służbowym lub prywatnym adresem. A jeszcze kilkanaście lat temu goście zagraniczni wprawiali nas w zakłopotanie, wręczając swoje wizytówki a my, rewanżując się, gryzmoliliśmy na jakiejś karteczce nasze dane. Mały kartonik był trochę przedmiotem podziwu, może i zazdrości: bilety wizytowe posiadali bowiem przeważnie ludzie ,,światowi”: dziennikarze, artyści, przedstawiciele wolnych zawodów. Posiadanie tych małych kartoników w jakimś tam sensie nobilitowało, niektórych śmieszyło, w oczach innych był to przejaw snobizmu. Dzisiaj wizytówka, inaczej bilet wizytowy, stała się nieodłącznym elementem życia zawodowego i prywatnego. Posługują się nimi zarówno ludzie jak i zwykli zjadacze chleba. Kiedy powstała, jakie pełniła funkcje wczoraj jakie pełni dziś? Odpowiedź na te pytania wydawałaby się prosta, a jednak nie jest tak do końca.

Szczególnie określenie daty powstania pierwszej wizytówki jest niezwykle trudne. Historycy życia towarzyskiego nie uznali tego wydawnictwa za pierwszoplanowy temat swoich badań i tym samym wizytówka nie doczekała się zbyt wielu opracowań. Więcej na jej temat można dowiedzieć się z książek opisujących życie towarzyskie niż z poważnych opracowań o charakterze naukowym. Z racji wykonywanego zawodu zagadnienia ich fizycznego wykonania poruszane były w podręcznikach dla drukarzy i zecerów. Większość współczesnych polskich leksykonów i encyklopedii nie zamieściła hasła ,,wizytówka”. Prowadzi to do prostych wniosków: pierwszy – albo już o wizytówce wszystko wiemy; drugi – jest to rzecz zupełnie nieistotna. A jednak. W jednej z internetowych wyszukiwarek, po wpisaniu terminu pojawia się ciąg następujących informacji (anonsów): wizytówki darmo, wizytówki, strony www za darmo, wizytówki stron; projektowanie logo, logotypy, wizytówki i papeteria; anonse free, darmowe kontakty, prywatne wizytówki pań, erotyczne wizytówki pań; wizytówki, druk wizytówek kolorowych, wizytówki tanie; wizytówki drukujemy najtaniej; wizytówki tanie, wizytówki (…) są obecnie bardzo rozpowszechnionym środkiem reklamy; opolskie wizytówki artystyczne; efektowne wizytówki dla twojej firmy, elektroniczne wizytówki; …jeśli tak mamy dla Ciebie prawdziwy prezent. Za wizytówki zapłacisz jedynie pół ceny, wizytówki – wzory autorskie; druki firmowe; wizytówki przez internet. I wiele innych.

W ,,Encyklopedyi Powszechnej” S.Orgelbranda (1) w tomie 27, wydanym w Warszawie w 1867 roku brakuje wprawdzie hasła wizytówka (powstało ono później) ale wcześniej, bo w tomie 3. wydanym w 1860 roku, pod hasłem bilet wizytowy (jako jeden z rodzajów biletu) czytamy: jest to kartka z wyrytym imieniem i nazwiskiem, niekiedy także tytułem i herbem osoby prywatnej, którą na dowód złożonej wizyty, jeżeli się gospodarza w domu nie zastało, zwykle z zagiętym rożkiem, zostawuje na ręce domowników. Rozesłanie podobnych biletów, zastępuje również osobiste powinszowanie Nowego Roku lub imienin, jakoteż pożegnanie w razie wyjazdu, i inne tego rodzaju grzeczności konwencyonalne. Przy przemówieniach lub sprzeczkach, wręczenie przez jedną stronę drugiej biletu wizytowego, uważa się zwykle za wyzwanie na pojedynek. W ostatnich czasach weszło w zwyczaj umieszczanie na biletach wizytowych w drobnym rozmiarze, portretów fotografowanych właściciela1. Hasła nie zamieściła Ilustrowana Encyklopedja Trzaski, Everta i Michalskiego ale M. Arcta ,,Słownik Ilustrowany Języka Polskiego”, reklamowany ówcześnie jako pierwszy słownik w Polsce tego typu, pod hasłem podaje, że jest to karteczka z brystolu z wypisanem imieniem i nazwiskiem a pod hasłem – karteczka z kartonu, z wypisanym na niej imieniem, nazwiskiem, tytułem, godnością, niekiedy także z adresem (2). W wydanej w 1932 roku Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedji Powszechnej Wydawnictwa Gutenberg przy omawianiu znaczenia słowa wizyta pojawia się także termin wizytówka, przez którą rozumie się bilet wizytowy z wydrukowanym nazwiskiem odwiedzającego3. Nie zdefiniowała tego najbardziej ulotnego z druków ulotnych, współczesna nam Encyklopedia wiedzy o książce z 1971 roku, (mimo, że wizytówki gromadzone są przez wiele bibliotek), zaliczyła je natomiast do tzw. (obok formularzy, kwestionariuszy, świadectw, blankietów firmowych). (4) Jedynie chyba ,,Słownik wyrazów obcych” PWN, wydany w 1980 roku zawiera wyjaśnienia pojęcia i podkreślając wizytę jako źródłosłów i wskazując na kartkę kartonową z wydrukowanym imieniem i nazwiskiem (ewentualnie tytułem naukowym, adresem, numerem telefonu) danej osoby (5). Z punktu widzenia wydawców, poligrafów i ludzi związanych z książką, wizytówka
to druk akcydensowy (dosłownie oznacza ,,przypadkowy”, ,,uboczny” ) – druk okolicznościowy nie mający formy książki lub broszury, jak np. formularze, etykiety, plakaty dla potrzeb przemysłu, handlu i administracji państwowej, dawniej przez akcydens rozumiano dochód uboczny (6).

Historycy próbują umieścić powstanie wizytówki jeszcze w czasach starożytnego Rzymu, kiedy to nazwiska oczekujących na wizytę u cezara na woskowych tabliczkach. Niektórzy twierdzą, że tak jak większość konwenansów dotyczących etykiety przywędrowała do nas z Dalekiego Wschodu, tak również wizytówki, które były nieodłącznym elementem życia towarzyskiego chińskich mandarynów. Inni znów uważają, że pojawiły się one we Francji dopiero w XVI wieku. W Polsce, co potwierdza wielu znawców, używano ich już w czasach panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Z tamtych i późniejszych lat zachowały się nieliczne bilety wizytowe, którymi posługiwały się osoby znane, wywodzące się z arystokratycznych rodzin, osoby pełniące ważne funkcje publiczne. W późniejszym okresie, gdy znaczenia nabrały inne grupy społeczne, wizytówki zaczęli używać przedstawiciele bogatego mieszczaństwa.

Wiadomo, że wizytówka w całej swojej historii pełniła wiele funkcji: informowała o obecności danej osoby na uroczystościach; przekazywała informacje przez gońca lub pocztą; była często listem polecającym; spełniała funkcję zaproszenia np. na tzw. herbatkę; przy jej pomocy oznaczano miejsce przy stole na wszelkiego rodzaju biesiadach; dołączano ją przy darowaniu kwiatów i prezentów informując tym samym o imieniu darczyńcy; używano jej podczas gier towarzyskich; często świadczyła o statusie danej osoby; w dzisiejszych czasach pełni funkcję informacyjną i jest znakomitym elementem reklamy.
Ocena czasów i ich wytworów (w tym przypadku wizytówek) nie jest jednolita, a sądy są wypracowywane w oparciu o badania własne gdyż zbyt wielu opracowań, jak już zostało wspomniane, nie ma. W jednej z wygłoszonych ostatnio referatów można spotkać następującą informację …w XIX wieku wizytówkę musiał mieć każdy, kto należał do tzw. towarzystwa i to już od chwili, w wieku lat kilkunastu. Odmawiano ich jedynie pannom, no chyba że w tym stanie doszły do staropanieństwa. Za to pierwszym zadaniem nowo poślubionej małżonki było (…) zamówienie biletów wizytowych, zarówno dla siebie, jak i wspólnych – małżeńskich. Wizytówek używano w przeróżnych sytuacjach życiowych, wręczano je i rozsyłano, czyste i z dopiskami, tak jak nakazywały reguły towarzyskie. Potrzebowano ich zapewne wiele. Fredro dając przykład hipotetycznego salonowca pisze karykaturalnie o zużywaniu ich 6 tysięcy na rok. Sam rząd wielkości daje do myślenia. (7)

Zbyt późno różnego rodzaju instytucje zajęły się kolekcjonowaniem wizytówek. Najczęściej spotyka się ich prywatne kolekcje, co nie oznacza, że nie są zainteresowane nimi archiwa, muzea i biblioteki. W Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie wizytówki gromadzone są w Gabinecie Dokumentów Życia Społecznego (kilkaset sztuk) oraz w Gabinecie Rękopisów jako nieodłączny element znajdujących się w tym oddziale spuścizn. Przyjrzyjmy się kilku z nich.

Oto oryginalna wizytówka-liścik od Stanisława Ponińskiego, włożona w elegancką, sygnowaną rodowym herbem kopertkę, przysłany Wielmożnemu panu Stefanowi Krasickiemu. Na odwrotnej stronie wizytówki hrabia pisze: ,,Kochany Panie Józefie! Wspomnij na słowa z Pisma św., ‚Kochaj bliźniego swego jak siebie samego’ a nie odmówisz mej prośbie. Bo cóż powiesz na to, że ten Siwta, zwolennik wielki wszystkich zabaw i bumblerki wszelkiego rodzaju, dzisiaj z domu wydepnąć nie postanowił, gdyż znajduje się troszkę zmęczonym. Jeżeli głos pokornego męża, na Tobie, szczęśliwy śmiertelniku, jakiekolwiek… (słowo nieczytelne) zrobić jest w stanie, to ośmielam się prosić, kochanego zdobywcę serc niewieścich teraz do mnie na herbatę. Doktór do mnie także przyjdzie.” – Możemy sobie wyobrazić, że gdy pan Krasicki czytał liścik, lokaj, który dostarczył przesyłkę, spokojne czekał na odpowiedź, a powóz ze stangretem pewnie już stał przed bramą.

Kolejna wizytówka należała do Józefa Czapskiego. Niestety, wydrukowana była chyba w innych czasach, z niemiecką pisownią imienia i pewnie nie wypadało korzystać z niej w Polsce. Co więc zrobił Pan Józef? Ręcznie poprawił trzy literki. Tą reprodukowaną obok zostawił u znajomych, których, będąc przejazdem w Warszawie nie zastał.
Dużą rzadkością są wizytówki Aleksandry Kołłontaj – działaczki rosyjskiego ruchu rewolucyjnego, pisarki, pierwszej w świecie kobiety pełniącej funkcję ambasadora (w latach 1930-45 była ambasadorem radzieckim w Szwecji). Z zapisu miasta nad Newą – St. Petersburg – można wnioskować, że prezentowany tu druczek pochodzi sprzed 1914 roku.

Niezwykle prosta i lakoniczną jest karta Jarosława Iwaszkiewicza z czasów gdy był redaktorem (1947-48).

Były wizytówki okolicznościowe, w tym żałobne, drukowane z czarnymi obwódkami. Oto dwa przykłady: Marceliny z Radziwiłłów Czartoryskiej z krótkim zaproszeniem na chyba smutną uroczystość: Uprzejmie proszę o łaskawe przybycie do mnie dziś o godzinie 6tej na ostateczne zamknięcie rachunków… (słowo nieczytelne); i podziękowanie od rodziny Karola Szymanowskiego za okazanie współczucia z powodu śmierci męża i brata.

Forma graficzna wizytówek uzależniona była od mody, trendów w sztuce, w końcu od technik drukarskich – podobnie jak każdy druk, przeszła przez wszystkie techniki: drzeworyt, miedzioryt, suchy tłok, litografię, chromolitografię, offset, a nawet zwykłą fotografię. Modę na fotograficzne karty wizytowe (carte de visite) wprowadził wybitny fotograf paryski DisdeMri AndreM Adolphe EugeMne (1819-1890). Były to zdjęcia portretowe lub rodzinne o formacie biletu wizytowego, przeznaczone do wkładania do specjalnego albumu. Przykłady takich kart, wykonanych przez firmę A.Kaszubskiego z Włocławka – filia w Rypinie – oraz B.Sztejnera z Włocławka publikujemy obok (pochodzą ze zbiorów warszawskiego Antykwariatu TOM). Spotykamy niekiedy wizytówki pisane odręcznie, o które najtrudniej na aukcjach i w antykwariatach.

Duży wpływ na wygląd kart wizytowych miały również techniki produkcji papieru.
Pierwsze wizytówki czerpały z wzorów zagranicznych, przeważnie francuskich. Głównym ich znakiem graficznym były wszelkiego rodzaju ramki, winietki zdobne w elementy florystyczne, czy inne, często łączące wystylizowane elementy kwiatowe z małymi rysuneczkami np. instrumentów muzycznych. Wizytówki z okresu stanisławowskiego charakteryzowały się również brakiem imion właścicieli – umieszczano na nich jedynie tytuł, funkcję i nazwisko. (8)

Wizytówki, jako symbol epok trafiły również do literatury. Oto w Popiołach Stefana Żeromskiego polecająca karta wizytowa pomaga Olbromskiemu wraz z Cedrą w poznaniu Elżbiety Ołowskiej. Sami też nie rozstają się z tymi arkusikami papieru:
– Weź sobie za maksymę, co chcesz, tylko naprzód powiedz, skąd… to imię…

-No tak, naturalnie… Mam przecie do niej bilecik, rekomendujący nas, od tego utrefionego kuzynka Trepki.

-Pokaż.

Cedro wydobył z sekretnego przedziału w pugilaresie maleńki karteluszek śniadego papieru, misternie złożony. Przy gasnącym świetle dnia usiłował przeczytać adres. Obydwaj nachylili się nad tym pismem i Rafał pierwszy dojrzał: ,,Madame, Madame Elisabeth de Ołowska”…

…Znaleźli się w małym, doskonale ogrzanym saloniku, (…) Służący zapalił kilka woskowych świec, wziął dwie karty wizytowe z wypisanymi nazwiskami przybyłych, a ozdobione cudnymi winietami, które sztychował na miedzi najmodniejszy w Krakowie artysta – i oddalił się. Płomyki świec, zrazu przygasłe, rozszerzyły się z wolna i żółte ich światło napełniło salon.

W powieści Juliusza Verne’a ,,Cudowna wyspa” (przekład Michaliny Daniszewskiej, ,,Wieczory Rodzinne”, 1895) spotykamy bardziej wyszukane karty wizytowe:

Spieszą też złożyć życzenia oboje królestwo Malekarlii, a karty wizytowe drukowane złotem na blaszkach aluminiowych zapełniają codziennie skrzynki do listów obu pałaców.

Anegdotyczną historię związaną z używaniem kart wizytowych znalazłam na stronie internetowej adwokatura.pl. Oto w zamieszczonej tam publikacji Nieprawi synowie Temidy, autor – Stanisław Milewski – pisząc o nieetycznym działaniu XIX-to wiecznych prawników przytacza historię opisaną w ,,Palestrze warszawskiej” (1919) przez cenionego historyka, mecenasa Aleksandra Kraushara. Przedstawił on tam postać niejakiego Konstantego Grzybowskiego:

Pan Konstanty, to obrońca i opiekun poczciwych i naiwnych kmiotków. (…) Czasami ułatwia im pan Konstanty zachody i sam do nich zajeżdża na jarmark. (…) Wiedzą już o przyjeździe pana Konstantego siermiężni klienci. Tłumnie gromadzą się z papierami i woreczkami śrybrnych rubli (…) Odbywa się narada, obmyśla plan działania, gromadzą dowody i świadkowie. (…)
Działając na wyobraźnię kmiotków, pan Konstanty rozdaje im różnokolorowe bilety wizytowe z adresem swoim. Najlepiej płacący otrzymują bilety czerwone, mniej dobrzy płatnicy-zielone, zaś najtańsi klienci – otrzymują za karę żółte bilety. Gdy w jednej i tej samej sprawie pan Konstanty kilku swoim klientom rozdał różnokolorowe kartki, a posiadacz zielonego biletu skarżył się, że jego sąsiad otrzymał bilet czerwony: – Głupiś – huknął pan Konstanty. – Twój sąsiad zapłacił lepiej, więc będzie broniony według koloru. Dopłaćcie i wy do swojego biletu, a będziecie również czerwono, tj. ogniście bronieni… I kmiotek dobywa z kalety grosiwa, i cieszy się, że również posiada cenny talizman – bilet czerwony.

Wróćmy jednak do dnia dzisiejszego. Współczesne wizytówki możemy podzielić na trzy grupy: osobiste, urzędowe, kombinowane. Wszystkie one powinny zawierać elementy o charakterze informacyjnym, mieć swój charakter, wyróżniać sie dobrym smakiem. Czy istnieje jakiś wzorzec?
Banalna, wydawałoby się, wizytówka świadczy o swoim właścicielu dobitniej niż cokolwiek innego. Nie pomoże poprzedzający nazwisko długi tytuł naukowy czy eksponowane pod nim stanowisko, jeśli sama wizytówka będzie nieodpowiednio zaprojektowana i wykonana (…) Należy przede wszystkim pamiętać, że im bilet wizytowy prostszy, tym bardziej elegancki (…) pamiętajmy też, że ten skrawek papieru ma pełnić przede wszystkim funkcję komunikacyjną. Do powszechnych błędów, których efekty widoczne są na wielu wizytówkach, należy umieszczanie na nich zbyt dużej liczby informacji, łączenie tekstu z grafiką i wykorzystywanie kilku rodzajów czcionki, co sprawia, że stają się one mało czytelne. Kolejną niezręcznością jest wyróżnianie nazwiska posiadacza wizytówki, a nie nazwy firmy, w której jest zatrudniony. Istotna jest hierarchia informacji: imię i nazwisko pracownika, stanowisko i adres. Informacje dotyczące urzędu umieszcza się u dołu, po prawej stronie wizytówki, a prywatny adres i numer telefonu – po lewej. (9)

Istotny jest dobór odpowiedniego rodzaju kartonu użytego do druku wizytówek. Marzena Dusza tak pisze: …Wizytówka ma nas wyróżniać, musi być elegancka i, co za tym idzie, idealnie zadrukowana. Karton z przeznaczeniem na druk wizytówek musi być zatem naprawdę wysokiej jakości zważywszy, że na małej powierzchni mamy dokładnie odzwierciedlić kolor, pokazać kreskę lub dowolny detal. Najciekawsze i najbardziej prestiżowe wizytówki powstają na kartonach ozdobnych. Kartony te dostępne są w bardzo szerokiej gamie gramatur, kolorów i faktur. Odpowiednią grubość i sztywność wizytówki zapewni zastosowanie kartonu, którego gramatura mieści się w przedziale od 220 g/m2 (przy podwyższonej sztywności kartonu) do 320 g/m2. Kolor wizytówki zależy od potrzeb i upodobań właściciela, ale najczęściej wykorzystywane są kartony w jasnych odcieniach. Faktura powinna być delikatna, aby forma karty wizytowej nie dominowała nad jej treścią. (10)

Tyle na temat kanonu dobrej wizytówki. Czy Państwa spełniają te warunki?

Przypisy:
1. Zob. ,,Encyklopedyja Powszechna” S.Orgelbranda, Warszawa 1860, t. 3
s. 553-554.
2. Zob. M. Arcta ,,Słownik Ilustrowany Języka Polskiego”, Warszawa 1916 t. 1, s. 58 i t. 3 s. 269.
3. Zob. ,,Wielka Ilustrowana Encyklopedja Powszechna” Wydawnictwa Gutenberg, Kraków, t. 18 s. 162.
4. Zob. szerzej na ten temat: ,,Encyklopedia Wiedzy o Książce”, Warszawa, Wrocław, 1971, szp. 20.
5. ,,Słownik Wyrazów Obcych” PWN, Warszawa, 1980 s. 80 i 809
6. Tamże s. 16.
7. Elżbieta Pokorzyńska ,,Udział szarego obywatela w tworzeniu uniwersum słowa drukowanego – akcydensy prywatne”, Warszawa 2004, maszynopis s. 1-2 (referat wygłoszony podczas Międzynarodowej Konferencji Naukowej pt. ,,Druki ulotne i okoliczniościowe: wartości i funkcje”, Wojnowice 8-10.10.2004).
8. Zob. szerzej: Wojciech Przybyszewski ,,Krótka historia biletu wizytowego”, ,,T&C”, 2003 nr 8 s. 2-6.
9. Zob. Anna Gontkiewicz ,,Elegancja w małym formacie”, ,,T&C”, nr 8, 2003 s. 25.
10. Marzena Dusza ,,Papiery ozdobne na wizytówki”, ,,T&C”, 2003 nr 8 s. 8.

(artykuł z miesięcznika ,,Wydawca” nr 1/2004)

………………………………………….

Autorka: EMILIA SŁOMIANOWSKA-KAMIŃSKA: absolwentka UW,
Kustosz, b. kierownik Gabinetu Dokumentów Życia Społecznego
w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, obecnie na emeryturze.

Biuletyn "Wydawcy"
Dział, w którym zamieszczane są drobne informacje z rynku wydawniczo-księgarsko-poligraficznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *