
W 2024 roku lekturę co najmniej jednej książki w ciągu dwunastu miesięcy poprzedzających badanie zadeklarowało 41% ankietowanych, wynika z badań Biblioteki Narodowej. Biorąc pod uwagę dopuszczalny błąd statystyczny pomiaru, jest to wynik na poziomie odnotowanym w roku 2023. Można zatem mówić o stabilizacji poziomu czytelnictwa książek na poziomie wyraźnie wyższym niż przed 2023 rokiem. Trzeba jednak zaznaczyć, że fakt, iż czytelnictwo książek kształtuje się na stosunkowo wysokim poziomie, nie powinien prowadzić do wniosku o intensywności praktyk lekturowych. Odsetek osób, które czytały siedem lub więcej książek w ciągu roku, wynosi 7%.

Społeczne uwarunkowania badanego zjawiska nie zmieniły się. Czyta się ze względu na zewnętrzny przymus związany z nauką lub wykonywaną pracą, ale też dlatego, że chce się to robić. Różne typy motywacji lekturowych zwykle nie występują osobno, lecz tworzą konfiguracje, w których wzajemne proporcje czynników instytucjonalnych i indywidualnych układają się wielorako. Z oczywistych względów tą grupą, w przypadku której można mówić o obowiązku lekturowym, są osoby uczące się i studiujące. Książki czyta 67% z nich, przy czym odsetek czytelników co najmniej 7 książek jest wyraźnie wyższy niż w całej populacji i wynosi 12%.
Wywiązywanie się z narzucanego przez szkoły i uczelnie obowiązku nie wyklucza przyjemności czerpanej z czytania – zdobywanie wykształcenia to nie tylko nabywanie zainteresowań, nawyków i potrzeb lekturowych, ale także formowanie trudno uchwytnej, a zarazem dystynktywnej kompetencji kulturowej, jaką jest odczuwanie satysfakcji dostarczanej przez czytane książki. W żadnej grupie społecznej lektura książek nie jest praktyką powszechną. Nie wszyscy chodzą do teatrów czy kin, słuchają muzyki, odwiedzają muzea, nie wszyscy też czytają książki. Częściej robią to kobiety (47%) niż mężczyźni (35%). Podstawową zmienną demograficzną różnicującą stosunek do czytania książek jest wykształcenie. Lekturę książek w grupie absolwentek i absolwentów wyższych uczelni deklaruje 51% badanych. W tym kontekście nie są zaskakujące różnice między postawami kobiet i mężczyzn. Kobiety, które statystycznie więcej lat spędzają na zdobywaniu wykształcenia, dłużej pozostają pod wpływem środowisk szkolno-akademickich, w których czytanie stanowi domyślny składnik społecznie podzielanego habitusu. Znajduje to potwierdzenie w odpowiedziach na pytania diagnozujące dystans do czytania książek – zdecydowanie mniej kobiet niż mężczyzn twierdzi, że nie lubi lub bardzo nie lubi czytać. Mniej jest również takich, które utrzymują, że czytały tylko w szkole, a potem zaprzestały tej czynności.
W kontekście wyników badań realizowanych w poprzednich latach nie zaskakuje fakt, że prawdopodobieństwo czytania książek jest odwrotnie proporcjonalne do wieku. Im starsi respondenci, tym mniej wśród nich osób czytających, a im młodsi – tym więcej. Wyróżnia się więc przede wszystkim najmłodsza i najstarsza grupa wiekowa. Książki czyta 54% osób w wieku 15–18 lat, podczas gdy analogicznej odpowiedzi udziela tylko 33% osób co najmniej sześćdziesięcioletnich. Jeszcze rzadziej lekturę co najmniej jednej książki w ciągu roku deklarują osoby w wieku powyżej 70 lat. Można zatem powiedzieć, iż szczególnie wyróżniają się grupy usytuowane na przeciwległych krańcach tej osi – nastolatkowie i osoby, które przekroczyły 70 rok życia (25%). Zapewne w przypadku osób najstarszych istotną rolę odgrywa pogarszający się stan zdrowia – trudno spodziewać się, że czytanie znajdzie się wówczas na szczycie hierarchii codziennych potrzeb. Aktywność lekturowa Polek i Polaków wyraźnie maleje po 60 roku życia. Wbrew potocznym intuicjom i zwyczajowi określania całej tej zbiorowości mianem seniorów, warto jednak zauważyć, że jest to grupa zróżnicowana nie tylko pod względem wieku (osoby aktywne i nieaktywne zawodowo), ale także m.in. wykształcenia i innych, skorelowanych z nim wyznaczników położenia w strukturze społecznej. Wchodzenie kolejnych, stosunkowo dobrze wykształconych roczników do kategorii 60+ każe przypuszczać, że z czasem różnice postaw lekturowych między osobami najstarszymi a tymi w przedziale 25–59 lat będą się zmniejszać.
Najwięcej osób czytających książki znajduje się w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców, czyli w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu, najmniej na wsiach i w miastach co najwyżej dwudziestotysięcznych. Wiąże się to przede wszystkim ze strukturą wykształcenia i dominującymi rodzajami aktywności zawodowej mieszkańców poszczególnych typów miejscowości. Nie bez znaczenia jest także to, że w największych miastach najłatwiej natknąć się na miejsca, gdzie książki są sprzedawane lub wypożyczane, gdzie się o nich rozmawia, gdzie ich wizualne reprezentacje, na przykład reklamy, znajdują się w przestrzeni publicznej. Największe miasta to zarazem duże ośrodki akademickie, ściągające do siebie młodzież studiującą, a więc taką, która stanowi naturalną klientelę księgarni, antykwariatów, dyskontów z książkami. Oczywiście czytanie książek (zarówno papierowych, jak i elektronicznych) nie jest dominującą, a tym bardziej jedyną formą kontaktu z tekstem. Jest praktyką nie tylko stosunkowo rzadką, ale też pod wieloma względami wyjątkową.
Książki wciąż czyta się przede wszystkim w formie papierowej – tylko co dwudziesty czytelnik wymienia co najmniej jedną książkę, z którą miał do czynienia na ekranie komputera lub urządzenia mobilnego, natomiast lektura konsekwentnie cyfrowa, obywająca się bez pośrednictwa papieru, to zjawisko o bardzo ograniczonym zasięgu społecznym. Względnie często jest deklarowana przez osoby z wyższym wykształceniem, które spędzają 8 i więcej godzin dziennie przed ekranem komputera. Z drugiej strony zwyczaj czytania stosunkowo złożonych tekstów w formie elektronicznej jest dość popularny w całej populacji. Wskazuje nań dwie trzecie badanych, przy czym takiej odpowiedzi częściej udzielają czytelnicy książek (73%) niż osoby ich nieczytające (60%), częściej osoby lubiące je czytać niż te, które nie lubią tego robić.
Czytanie dłuższych tekstów (takich jak artykuły prasowe, hasła encyklopedyczne itp.) na ekranach komputerów, tabletów i smartfonów w każdej grupie wiekowej jest częstsze niż lektura książek w jakiejkolwiek postaci. Oczywiście to zestawienie nie wyczerpuje spektrum możliwych praktyk lekturowych – czytanie jest czynnością do tego stopnia przezroczystą, że nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że ją wykonujemy. Wśród źródeł czytanych książek coraz wyraźniej dominują zakupy – dokonywane zarówno w księgarniach stacjonarnych, jak i online.
Książki z bibliotek najczęściej pożyczają osoby stosunkowo młode, zwłaszcza uczące się i studiujące. Osoby, które czytają dużo i twierdzą, że lektura sprawia im przyjemność, potrafią znaleźć interesującą je książkę w bardzo różnych miejscach, nawet w supermarkecie czy lokalnym kiosku z prasą.
Tak jak dotychczas, najczęściej czytamy literaturę popularną, zwłaszcza sensacyjno-kryminalną, w dalszej kolejności romansowo-obyczajową. Powieści i opowiadania kryminalne czytają osoby ze wszystkich kręgów społecznych i różnych pokoleń, choć najmniej chętnie sięgają po nie osoby stosunkowo młode. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że w 2024 roku wśród najpoczytniejszych książek znalazł się reportaż historyczny – praca popularnonaukowa z dziedziny historii społecznej Chłopki. Opowieść o naszych babkach Joanny Kuciel-Frydryszak. Spektakularna popularność tej książki jest echem szerszego zjawiska dającego o sobie znać w wielu dziedzinach kultury, które polega na zainteresowaniu historią widzianą z perspektywy grup defaworyzowanych, takich, których głos był dotąd słabo słyszalny.
O BADANIU: Biblioteka Narodowa prowadzi systematyczne badania czytelnictwa książek już od przeszło trzech dekad. Tak jak w poprzednich latach, w 2024 roku sondaż został zrealizowany metodą CAPI (Computer Assisted Personal Interview) na ogólnopolskiej próbie reprezentatywnej Polek i Polaków w wieku co najmniej 15 lat. Próba ta liczyła 2025 osób i została skonstruowana ad hoc, a więc na użytek tego konkretnie projektu. Terenowy etap badania zrealizowała firma Research Collective.
(źródło: Biblioteka Narodowa)
Dział, w którym zamieszczane są drobne informacje z rynku wydawniczo-księgarsko-poligraficznego.



One thought on “Czytelnictwo w Polsce 2024 – raport BN”