Bagaż wspomnień

„Bagaż wspomnień, czyli mój ZSRR”, Aleksandr Kabakow

Tą książką próbujemy przybliżyć Państwu niedawną dla wielu z Was historię naszego wschodniego sąsiada. Będzie to jednak historia bez łagrów, bez Stalina, a nostalgiczna podróż po latach dzieciństwa i młodości autora, który przede wszystkim pamięta… rzeczy. Nazywany w swym kraju mistrzem w opisywaniu szczegółów, pisze wspomnienia o przedmiotach, wśród których żył i żyje! Pisze dowcipnie, z przymrużeniem oka, z ogromną dozą autoironii. Wiele z opisywanych tu rzeczy i spraw z nimi związanych dzisiejsze pokolenie 50+ może pamiętać z własnego doświadczenia, a dla wszystkich będzie to fascynująca podróż po nieznanym, jak może się okazać, świecie.

(Redakcja)

…………………………………………………………………………….

 

NIEZBĘDNY KOMENTARZ

(…) Nie chciałem i nie chcę pisać wspomnień.
Ale pisać trzeba.
„Kochany, musisz pisać wspomnienia, tyle widziałeś i tak wiele osób znałeś”. A cóż ja takiego widziałem? Nie mam o czym pisać. No, witałem się, całowałem się, jak wtedy było w zwyczaju przy spotkaniach… i co na tej podstawie napiszę?
Nie chce mi się, jak to się mówi, podsumować życia, na razie się nie chce, wybaczcie…
Ale oto co wymyśliłem! A dokładniej, żeby nie kłamać od pierwszych wierszy, to nie ja wymyśliłem, tylko niezmienny i niezastąpiony mój redaktor – trudno przecież powiedzieć o niej „redaktorka”, z jej szóstym zmysłem, niezawodnym wyczuciem przyszłego sukcesu książki. Napisz wspomnienia o rzeczach, powiedziała, kto jak nie ty, przecież pamiętasz każdy guzik z tysiąca zapiętych i rozpiętych przez całe swoje życie, masz opinię zbieracza szczegółów. Napisz wspomnienia o przedmiotach, wśród których żyłeś i żyjesz! I to nie będzie posumowanie, rzeczy są przecież nieskończone. Nikt się nie obrazi, bo rzeczy się nie obrażają. I nie będziesz kłamać, ponieważ tak je pamiętasz jak nikt.
No więc piszę, Leno. Dzięki za pomysł.
„Starocie zbieram!” – krzyczał człowiek z taczką zbitą z desek, pełną worków z brunatnej parcianki: do jednego wkładał papier, do drugiego – stłuczony fajans, do trzeciego – odłamki brązu… Z jakiegoś powodu uważano, że wszyscy zbieracze staroci to Tatarzy i dlatego są bardzo chytrzy. My, dzieciarnia, targaliśmy im wszystko, co w domu wydawało się niepotrzebne, a oni rozliczali się z nami tekturowymi kalejdoskopami, wewnątrz których mienił się kolorowy wzór, oraz piłeczkami przywiązanymi do cienkiej gumki i skaczącymi pod dłonią.
Zbieram starocie. Spróbowałem zebrać w tej książce wszystko, co nawinęło mi się pod rękę, co zbieracze staroci dawno wywieźli na śmieci, obdarowawszy nas przedtem kalejdoskopami i piłeczkami na gumkach, które powoli przepadły też bez śladu.
Zbieram starocie – zbieram, bo inaczej wszystko przepadnie bez śladu.
To nie pamiętnik – to po prostu opis tego, co przechowują komórki pamięci.
I tego, co było przechowywane, ale zaginęło. Często będę się powtarzał. Życie też nie unika powtórzeń. To taki mój własny skład rzeczy. Porzucony magazyn pełen bezużytecznych przedmiotów. Jeśli już przypadkowo pojawią się tu ludzie, to każdemu przypiszę tylko jedną literkę – nawet nie inicjały. I proszę bez obrazy. Bo jaka obraza może sięgnąć rzecz na pchlim targu? To jest książka o mieszczanach i dla mieszczan. Słyszycie? O mieszczanach i dla mieszczan. Właśnie tak! Witam w mojej osobistej rupieciarni, szanowny czytelniku. To mój własny pchli targ, marché aux puces, flohmarkt, flea market… Być może znajdziecie tu coś ciekawego dla siebie.

Aleksandr Kabakow

Tytuł oryginału:
Kamiera chranienija. Mieszczańskaja kniga
Autor: Aleksandr Kabakow
Przekład: Galina Palacz, Andrzej Palacz
Redakcja: Irena Janowska

 

O autorze:
ALEKSANDR KABAKOW (1043-2020):
rosyjski pisarz i publicysta. Urodził się w 1943 roku w Nowosibirsku w rodzinie wojskowego inżyniera. Dzieciństwo spędził w miasteczkach wojskowych Orszy i Kapustinym Jarze, gdzie mieścił się pierwszy radziecki poligon rakietowy.
Pracował jako dziennikarz w gazetach „Gudok”, „Moskowskije nowosti” i in. Jest autorem ponad 10 książek, na podstawie dwu z nich zrealizowano filmy „Diesiat’ let bez prawa pierepiski” (dziesięć lat bez prawa na korespondencję, 1990) i „Niewozwraszczieniec” (zbieg, 1991).
Jest laureatem wielu nagród literackich, m.in. „Bolszaja Kniga” (2006), Nagroda Iwana Bunina (2006).
Książki A. Kabakowa wydawane są w wielu krajach, w tym w USA, Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, we wszystkich państwach skandynawskich, Japonii i Chinach.

Ręczna i nożna wieczność

Były w każdym domu. No, prawie w każdym.
Był to chyba jedyny przedmiot, który przetrwał od czasów przedrewolucyjnych, nie dotknęła go wojna domowa i Ojczyźniana, ekspropriacje i ciągłe aresztowania, głód i chłód, nędza i odwilż – wciąż był nietykalny i niezastąpiony.
Gdyby nie maszyny do szycia z gotyckimi żółtymi literami na czarnym metalu: Singer, spora część mieszkańców naszego kraju chodziłaby goła aż do lat 60. ubiegłego wieku. W sklepach przecież prawie nie było ubrań, kosztowały drogo przy koszmarnej jakości, za to kółka kroju i szycia organizowano gdzie się dało: przy administracjach mieszkań, w domach kultury… Każda kobieta radziecka lepiej lub gorzej umiała szyć, albo szyła nie umiejąc. Szyła więc na maszynie Singer, która przeżyła wszystkie pięciolatki niemal bez naprawy. Jedynie igły trzeba było wymieniać od czasu do czasu – były już produkcji radzieckiej i, co oczywiste, ciągle się łamały – i niekiedy naoliwić, co robiło się, odrzucając do tyłu tak zwaną główkę – właściwie całą maszynę.
Singer bywał „ręczny”, czyli z napędem ręcznym – jedna ręka kręciła koło zamachowe, podczas gdy druga podsuwała pod igłę w „stopce” zszywaną tkaninę. W stanie spoczynku maszynę nakrywało się drewnianą pokrywą z wygiętym daszkiem i rączką do przenoszenia… Był też wariant „nożny” – żeliwna wzorzysta rama z blatem, żeliwny też pedał, który poprzez pas napędowy uruchamiał mechanizm. Po pracy „główkę” można było schować pod „stolik”, zamknąć klapy – i miało się prawdziwy stolik, równą drewnianą powierzchnię…
Niekiedy zdarzało się, że krawcowa niechcący wsuwała palec pod stopkę. Igła przebijała paznokieć na wskroś, kobieta traciła przytomność i odzyskiwała ją tylko po zastosowaniu amoniaku, a na paznokciu na długo pozostawała granatowa plamka.
Dokwaterowywali, demaskowali, wykonywali wyroki, umacniali, jednoczyli się, przekraczali, wyrzekali się, przyznawali się, atakowali, umacniali się i ponosili straty… A Singer wciąż terkotał i terkotał, pas napędowy szumiał sobie, tkanina przepływała pod igłą i kładła się harmonijką na podłodze. Wieczny Singer, niezwyciężone arcydzieło mechaniki.
Taką doskonałość osiągnęły tylko niektóre urządzenia nie napędzane parą, elektrycznością albo atomem – tylko dźwignia, sprężyna i siła fizyczna człowieka. Rewolwer, rower, maszyna do pisania i maszyna do szycia.
…Później pojawiły się krajowe – w starym rosyjskim mieście zaczęto produkować, wypisz wymaluj, Singera. Nawet kolory były te same – żółty na czarnym…
Te jednak psuły się beznadziejnie po miesiącu, roku, jak się miało farta to po dwu latach pracy – niepewnej, ostatkiem sił. A Singer wciąż szył, chlastał po oczach dawno zerwanym i powiązanym drutem pasem napędowym, ale ścieg był prosty, i tylko męczyła jedna myśl – byle się nie złamała ostatnia, cudem zdobyta igła.
U mnie pod schodami stoi „nożny” Singer. Fantastycznie piękna rama z litego żeliwa, troszkę odwarstwiona okładzina stolika – dębowy fornir… Maszyna działa, jeszcze nie tak dawno podszywano na niej nowe zasłony. Tylko igła się złamała, a tak wszystko w porządku…
…Minie jeszcze sto lat, daj Bóg nie takich jak poprzednie. I koło będzie się obracać, i odlane rzeźbione szprychy będą zlewać się w migoczący dysk, i Singer będzie wieczny, a wszystko pozostałe – ulotne. Widziałem maszyny do szycia, które szyją same: włącza się napęd elektryczny, zadaje program, można odwrócić się i zapomnieć – krawiecki komputer wszystko zrobi sam. Ale po cholerę mi krawiecki komputer, jeśli radzę sobie z arcydziełem technicznym pod nazwą Singer? Mam nadzieję, że zrozumiemy się – w końcu ja też jestem zrobiony całkiem nieźle i bez żadnych mikroprocesorów.

Zamów książkę

Spis treści

Ręczna i nożna wieczność 
„Treniki” jako idea narodowa

 

………………………………………..

PEŁNY SPIS TREŚCI W KSIĄŻCE:

NIEZBĘDNY KOMENTARZ / 5

Cz. 1 W ZAUŁAKACH WIELKIEGO STYLU / 13
Rosja – ojczyzna słoni / 9
Małe narody Północy / 13
Wymyk / 18
Sprężyna / 21
Rumunia nie ma tu nic do rzeczy / 28
Piżama, sukienka, toaleta / 34
„Treniki’’ (dresy) jako idea narodowa / 40
Składane pióro-ołówek / 48
Szczegóły wnętrza / 54
Cudze życie / 61
Latarki nocne na guziku / 66
„Krokodił’’ i „Drużba’’ / 68
Oswoić czas / 75
Ręczna i nożna wieczność / 80
Ciche gry / 82
Przypadek z guzikiem (intermedium) / 90
Komoda Atlantydy II / 92
Komoda Atlantydy III / 97
Kto zabił konia / 101
Niezapomniany urok nałogu / 105
Zapraszamy, proszę się rozebrać / 108
Okulary mają mi służyć / 113
Abonent chwilowo dostępny / 119
Wszystko płonęło błękitnym ogniem / 124
I światło w ciemności świeci / 128
,,Obszczepit’’ i rozbite kawałki życia / 131
A dokąd to bez czapki?! / 133
Leżała sobie na pawlaczu / 141
Amatorskie fotografowanie / 144
Na pamiątkę! / 146

Cz. 2 – RZECZY WYWROTOWE / 154
Rosyjski golf / 149
Miłość i zasady / 154
Jak przepadł waciak / 161
Komok / 165
Napełnianie długopisów / 170
Śmietnik jako ideał estetyczny / 177
Śmietnik jako cud ekonomiczny / 181
Samostrok pod ,,Labelami’’ / 187
Fajki i inne straty / 196
Ladies jak to się mówi, First / 199
KLM, teczka i torba / 202
Wyrób Nr 2 / 205
Wszechmocny papier / 209
Kajdanki wolności / 211
Wesoły zmierzch surowego imperium / 214
Niezrównane spodnie antyradzieckie / 215
Wyspa Komsomolskaja / 221
.Wybierzcie sobie czapki, towarzysze / 226
Inne drobiazgi / 230
Tajemnica kozaczków / 234
Wszyscy mają stereo, a on – mono / 237
Obeszło się (kilka słów dla humoru) / 241
Ludzie w skórach / 243
Ludzie w skórach pojawiają się po raz wtóry / 247
Koniec historii, tak jak było powiedziane / 249
Załaduj broń! /253
…Ruszyliśmy własnym Szlakiem Jedwabnym / 258
rała lambada / 260
Wybaczcie, jeśli coś nie tak / 261