
Z peronu kolejowego wprost na targi – bliżej dla czytelników zorganizować wydarzenie z książkami już się chyba nie da! Organizator Łódzkich Targów Książki pokazał, jak dobre i oryginalne miejsce potrafi przyciągnąć czytelników. A co wybrał? Hektary powierzchni Dworca Łódź Fabryczna.
Łodzi, drugiemu pod względem wielkości miastu w Polsce, brakowało dotychczas targów książki na odpowiednim poziomie. Próby sprzed lat kończyły się raz fiaskiem, raz skandalem. Wszystko wskazuje na to, że mamy to już za sobą, o czym świadczą wyniki drugiej edycji Łódzkich Targów Książki.
Rozmawiamy z EWĄ ŻOCHOWSKĄ z Fundacji „Przędzalnia Sztuki” i Galerii Kreatoora, artystką-malarką, ale w tym przypadku przede wszystkim organizatorką łódzkich wydarzeń związanych z książką.

Trudno nie zacząć od pytania: kto wpadł na pomysł zorganizowania targów książki na terenie dworca kolejowego? Przyznam, że widok stoisk wystawców wśród rozkładów jazdy oraz pasażerów siedzących na ławkach i oczekujących na swoje pociągi robi nieco dziwne wrażenie.
Ten pomysł pojawił się jakoś tak wspólnie, drogą eliminacji miejsc, gdzie podobne wydarzenia już się odbywały.
Osobiście jestem fanką przestrzeni industrialnych – dają one ogromne możliwości kreacji, szczególnie gdy mowa o organizacji większych wydarzeń. Dworzec Łódź Fabryczna – nowoczesna przestrzeń przygotowana z myślą o setkach tysięcy pasażerów Centralnego Portu Komunikacyjnego – nadaje się do tego znakomicie, choć opanowanie logistyczne terenu, zbudowanie tu całej infrastruktury targowej i rozplanowanie, gdzie i co postawić, zajęło sporo czasu. Ponadto Dworze zapewnia pełna infrastrukturę gospodarczą, co przecież jest również ważne dla wystawców i naszych gości.
Jak właściciel Dworca, czyli PKP, przyjął propozycję zorganizowania tu wydarzenia tej rangi?
Dworzec miał już doświadczenie w tym zakresie – odbywały się tu pokazy mody czy koncerty. Był więc otwarty na naszą propozycję, choć jej skala, szczególnie w tym roku, chyba przerosła wyobrażenia wszystkich. Powoli się docieramy, poznajemy swoje potrzeby i wymagania, staramy się je uwzględniać w kolejnych działaniach. Wzajemnie się poznajemy. Współpraca układa się świetnie
To nie jedyne wydarzenie związane z książką organizowane przez Panią.
Istotnie. Od 2019 roku organizuję Targi na Księżym Młynie – wspaniałej części Łodzi z zabytkową, postindustrialną zabudową, dawnym imperium króla bawełny Karola Scheiblera. Mieści się tam m.in. kilkanaście pracowni artystycznych, w tym moja Galeria i Pracownia Kreatoora, Dom Wydawniczy Księży Młyn, tam też działa kierowana przeze mnie Fundacja „Przędzalnia Sztuki”. W jej ramach animuję w Łodzi wydarzenia kulturalne, w tym plenerowe Targi Stacja Księży Młyn, gdzie prezentowane są wyroby rzemieślnicze, vintage, sztuka, plakaty.
W pewnym momencie pojawiła się tam również strefa łódzkiej książki. Podczas tych wydarzeń poznałam Piotra Trybuchowskiego z księgarni Ossolineum i Fundacji „Zakręceni Czytaniem” – to był początek naszej współpracy.
Metodą drobnych kroków zaczęła „pączkować” idea targów książki w Łodzi – wydarzenia z prawdziwego zdarzenia. Połączenie mojego doświadczenia w organizacji targów oraz ogromnego doświadczenia Piotra – trzydzieści lat pracy wśród wydawców jako księgarz – zaowocowało w sumie powstaniem Łódzkich Targów Książki, w tym roku połączonych z targami sztuki i rzemiosła. Oprócz miejsca to połączenie literatury i sztuki wyróżnia nas wśród innych targów i festiwali książki.
Jak zachęciła Pani wydawców do przyjazdu do Łodzi, do tak „nietypowego” dla targów miejsca?
Wydawców ze strefy książki zachęcał przede wszystkim Piotr – wspólnie odwiedzaliśmy m.in. targi w Warszawie, rozmawialiśmy i przekonywaliśmy. Ja zajęłam się artystami. Bardzo ważna była pierwsza edycja – naszym zdaniem udana, a później… fama poszła w Polskę. Dziś gościmy wydawców z całego kraju, a także artystów i rzemieślników nie tylko z Łodzi, lecz również z Warszawy, Gdańska, Poznania czy Śląska.
Rozmawialiśmy z wystawcami – są bardzo zadowoleni z frekwencji czytelników oraz ze sprzedaży. Na przykład Wiesława Jędrzejczyk z łódzkiej „Literatury”, wydawnictwa książek dla dzieci, zaznacza, że w ciągu jednego dnia sprzedała więcej tytułów niż podczas całych krakowskich targów. Podobnie zadowolony jest Andrzej Chrzanowski, prezes Wydawnictwa Akademickiego „Sedno”, specjalizującego się w literaturze nie dla przeciętnego odbiorcy. Oczywiście zapewne znajdą się też wystawcy mniej usatysfakcjonowani, jednak tłum wśród stoisk wyraźnie wskazał – impreza się udała.
W ubiegłym roku we wszystkich strefach mieliśmy ponad 150 wystawców. W tym roku już ponad 300, z czego w strefie książki pona 200. Sporo jest wydawnictw związanych ze sztuką, jak choćby Arkady, Wydawnictwo Bosz, łódzka filmówka, czyli Wydawnictwo Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, Akademia Sztuk Pięknych w Łodzi, instytucje kultury, muzea, jak choćby Muzeum Śląskie, Muzeum Papieru i Druku, Muzeum Sztuki w Łodzi, poważna reprezentacja wydawnictw książek dla dzieci (np. Literatura, Dwie Siostry, Dwukropek) oraz dużych wydawnictw z całej Polski z beletrystyką (np. Grupa Wydawnictwo Kobiece, Rebis, Sonia Draga/Debit), w tym duża strefa literatury Young Adult. W kilku miejscach rozlokowali się samowydawcy.
Targi rozrastają się, co cieszy nas, wystawców, oraz gości odwiedzających nasze Targi.
Termin Łódzkich Targów Książki – dobry czy zły?
Chyba jedyny. Starannie przeanalizowaliśmy harmonogram targów książki w Polsce i znaleźliśmy piękną lukę – okres przedświąteczny, czas wielu premier w całej Polsce. Nie kolidujemy z żadnym innym wydarzeniem i bukujemy ten termin na przyszłość.
Ale jest zimno…
Zimno na zewnątrz, a wewnątrz atmosfera jest gorąca od wrażeń.
Jak Pani wyobraża sobie przyszłość ŁTK? Czy za dwa lata będzie to największe wydarzenie związane z książką?
Oczywiście, że tak! Na Dworcu znajdziemy jeszcze sporo wolnego miejsca, więc jest gdzie się rozrastać.
Ale przecież nie chodzi o to, aby iść wyłącznie w ilość –to mogłoby przynieść skutek odwrotny, bo odbiorcy nie byliby w stanie ogarnąć całości. Osobiście chciałabym rozwinąć strefę sztuki, zaprosić więcej łódzkich galerii, a może uda się również przekonać do naszych targów galerie warszawskie i więcej artystów indywidualnych. Strefy rękodzieła raczej nie uda się już powiększyć – piętro, które zajmuje, jest w pełni wykorzystane. Trzeba też pomyśleć o rozwoju spotkań autorskich i spotkań z czytelnikami. Tu mamy pewien niedosyt.
Lubimy z Piotrem wyzwania i mamy ambitne plany. Jednocześnie twardo stąpamy po ziemi i wiemy, że niektóre rzeczy lepiej rozwijać powoli, metodą małych kroków: zachowując to, co się sprawdza, i dodając nowe elementy. W tym roku, na przykład, opracowałam kompleksową identyfikację targów – oznakowanie sal, banery, ścianki reklamowe i windery. Tego brakowało w zeszłym roku; teren dworca jest tak ogromny, że czasem gubią się na nim nawet łodzianie. Uruchomiliśmy także stronę internetową – w ubiegłym roku była to jedynie zakładka na stronie mojej fundacji.
Wizję targów mamy!
A jak ruszy CPK?
Bez obaw – prawdopodobnie poczekamy na to jeszcze kilka lat. Ale zwiększony ruch pasażerski to dla nas raczej zysk niż problem – to więcej osób zainteresowanych książką.
Jak sprawdza się połączenie literatury ze sztuką?
Sprawdza się świetnie! Być może kieruję się tu również własną oceną, ponieważ w swojej twórczości często łączę słowo pisane z obrazem. W rzeczywistości prawdziwy czytelnik zwykle jest też doskonałym odbiorcą malarstwa czy rzeźby. To miłośnik kultury, intelektualista, wciąż poszukujący nowych bodźców. Dlatego na naszych targach strefy książki i sztuki niby są oddzielone, ale łączą je wspólne alejki, dzięki czemu goście i podróżni przechodzą swobodnie z jednej przestrzeni do drugiej, znajdując – mam nadzieję – coś dla siebie. Oswajamy publiczność z myślą, że te dwie dziedziny naturalnie się łączą.
A poza tym Łódź jest miejscem, które lubi łączyć.
Łączmy więc plany z możliwościami – a za rok sprawdzimy, czy się udało.
Dziękuję za rozmowę.
(rozmawiał ap)
A oto minifotoreportaż z Łódzkich Targów Książki 2025













Dział, w którym zamieszczane są drobne informacje z rynku wydawniczo-księgarsko-poligraficznego.

