Analizy/podsumowania Rynek polski Rynek wydawniczy

Usłyszeć milion słów więcej. Dlaczego warto czytać dzieciom od pierwszych miesięcy życia

Wyniki badań mówią jednoznacznie – czytanie dzieciom na głos stymuluje ich rozwój emocjonalny, społeczny i poznawczy. – Maluchy, które przygodę z czytelnictwem zaczynają w połowie pierwszego roku swojego życia dysponują później większym zasobem słów oraz łatwiej przyswajają nową wiedzę – mówi Maria Deskur, szefowa wydawnictwa Słowne (dawniej Burda Książki). Wspólne czytanie to fundament budowania bliskości między rodzicem a dzieckiem i stabilności emocjonalnej dziecka.


Jaki przedmiot stał się typowym atrybutem współczesnego, polskiego dziecka? Smartfon, własny lub należący do mamy czy taty. Nie jest to jednak przedmiot, który specjaliści uznają za najlepsze narzędzie do stymulowania rozwoju dziecka, nie jest to narzędzie budowania więzi z rodzicami. Wyniki różnych badań potwierdzają, że taką rolę zdecydowanie lepiej spełnia wspólnie czytana książka. Warto o tym pamiętać zwłaszcza teraz, u progu przerwy wakacyjnej, która – jak się okazuje – może znacząco wpływać na utratę wiedzy i umiejętności, które uczniowie nabyli podczas roku szkolnego. Jest jednak na to sposób – regularne czytanie.

Czytanie dziecku warto zacząć jak najwcześniej
Propagowaniem korzyści płynących z czytania małym dzieciom na głos zajmują się m.in. amerykańscy twórcy trwającego od 1989 r. projektu ROR („Reach Out and Read”), którego celem jest edukowanie rodziców w tej kwestii. O wejście w rolę edukatorów w tym przypadku zostali poproszeni… pediatrzy, jako specjaliści, z którymi rodzice często się spotykają i których autorytetowi ufają. Twórcy projektu proponują rozpoczęcie wspólnej przygody czytelniczej już z sześciomiesięcznym dzieckiem. Malec w tym wieku jest już bowiem w stanie skupić swoją uwagę na bodźcach, np. kolorowych rysunkach w książeczce, oraz wyrazić głośno swoją ekscytację. Słuchanie rodzica, żywe reagowanie na obrazki, a także samodzielne przewracanie stron czy nawet żucie brzegów książki to elementy budujące pierwsze czytelnicze doświadczenia małego człowieka. Dzielenie tych chwil z rodzicem pozwala na budowanie niezwykłej więzi oraz daje podwaliny pod późniejszą miłość do czytania.

– Począwszy od 6. miesiąca życia dzieci uczą się miłości do książek, ponieważ chwile z książką dzielą z osobą, którą kochają. Miłość do książek to pierwszy krok do nauki (…) – tłumaczył w wywiadzie dla „Medycyny Praktyczniej – Pediatrii” prof. Barry Zuckerman, współtwórca programu ROR.

Wczesne czytanie daje także potwierdzone naukowo korzyści dla rozwoju dziecka. Na przykład uczeni z Ohio State University w 2019 r. wykazali w swoich badaniach, że dzieci w rodzinach, w których nie czytano im wcale, do 5. roku życia słyszą 4662 słowa. Z kolei te, których rodzice czytali pięć książeczek dziennie na głos – ponad milion słów więcej. Ta różnica będzie mieć wpływ na kompetencje dziecka w przyszłości, jego zasób słownictwa, umiejętność przyswajania wiedzy, a także poziom jego inteligencji emocjonalnej, bo przecież słuchając czytanych opowieści dziecko doświadcza różnych uczuć, zadaje pytania, uczy się wchodzenia w relacje, czuje też, że jest dla rodzica ważne. W obliczu takich korzyści czytanie na głos dzieciom okazuje się być najlepszą inwestycją dla każdego rodzica – mówi Maria Deskur, szefowa wydawnictwa Słowne (dawniej Burda Książki).

Naukowcy mówią o wyższych umiejętnościach językowych, co w dalszych latach ma kluczowe znaczenie dla sukcesu edukacyjnego dziecka. Jedno z badań, którego wyniki w 1999 r. opublikowała Amerykańska Akademia Pediatryczna, polegało na objęciu grupy rodzin latynoskich programem promocji czytania książek dzieciom na głos. Pod uwagę wzięto rodziny, w których maluchy były między 5. a 12. miesiącem życia. Po kilkunastu miesiącach okazało się, że dzieci, którym rodzice czytali na głos wypowiadały średnio aż o 35 proc. więcej słów. Pula rozumianego słownictwa była powiększona o 25 proc. w porównaniu z dziećmi, którym rodzice nie czytali.

„Letnia zjeżdżalnia”. Jak jej uniknąć?
Według badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Johna Hopkinsa w Baltimore dzieci podczas wakacji tracą równowartość nabywanej przez nawet 2 miesiące nauki czytania i matematyki. To z kolei sprawia, że nauczyciele w kolejnym roku szkolnym muszą poświęcić od 4 do 6 tygodni na ponowne nauczenie dzieci tego, co już raz zostało przyswojone. Zjawisko nazwane nieco żartobliwie „letnią zjeżdżalną”, dotyczące czytania i pisania (ang. Summer Literacy Slide) dotyka uczniów bez względu na wiek. Dla młodszych dzieci, będących w fazie kluczowego rozwoju, może być jednak bardziej dotkliwe. Jak przeciwdziałać regresowi edukacyjnemu podczas przerwy wakacyjnej?

Odpowiedzią jest oczywiście regularne czytanie: samodzielne (przez dziecko) lub z rodzicami. Nie chodzi o to, by próbować nakłonić naszych podopiecznych do wertowania podręcznika w czasie wakacji, ale by stworzyć im możliwość czytania tego, co je naprawdę interesuje i będzie stanowiło dla nich rozrywkę – tłumaczy Maria Deskur. – W przypadku młodszych dzieci, które same jeszcze nie potrafią czytać, ważne jest by w ramach spędzanego wspólnie czasu rodzice czytali i z dziećmi rozmawiali. Według badania „Family Power” przeprowadzonego przez polską firmę badawczą IQS dwa lata temu, tylko 50 proc. polskich matek i 39 proc. ojców czyta dzieciom. Kilkanaście minut czytania na głos codziennie to klucz do sukcesu edukacyjnego dzieci. Ważne jest, byśmy budowali świadomość rodziców w tym zakresie. Zwrot z ich niewielkiej inwestycji (15-20 minut dziennie to jednak niewiele!) naprawdę przerasta wszelkie oczekiwania.

(info Wyd. Słowne)

Dodaj komentarz