Targi Targi w Polsce

O Atenie 2007 z G. Guzowskim

Rozmawiamy z prezesem Ars Polona S.A. o przygotowaniach do najbliżej Ateny (6-9 grudnia).


„WYDAWCA’’: Czy mógłby Pan ocenić pierwszą edycję „Academii’’?
GERZEGORZ GUZOWSKI:
To sprawa jej organizatorów, mnie nawet nie wypada tego robić. Powiem tylko, że takie lokalne imprezy są potrzebne i sprawdzają się w konkretnych uczelniach. Nikt mi nie wmówi, że studenci jednej szkoły pojadą na targi do innej, nie mówiąc już, że do innego miasta. My takich imprez nie chcemy robić, to zadanie dla konkretnych uczelni, ośrodków akademickich, lub Stowarzyszenia.

Przypomnę tylko, że Akademia miał nas zaskoczyć czymś nowym, a tymczasem wyszło to co widzieliśmy. Prezes SWSW najpierw totalnie krytykuje byłą formułę Ateny i cieszy się, że to my kupiliśmy Targi widząc w tym szansę na przeprowadzenie koniecznych zmian, potem nagle do tej formuły wraca. Ale w gorszych warunkach i lokalowych i finansowych – uczelnia nie jest przecież przygotowana do robienia targów biznesowych, a to jest biznes; już bardziej do tego było przygotowane WNT, które mogło skierować ludzi do jej organizacji, przeznaczyć określone finanse traktując to jako promocję, itp.

Kto zyskał na rozbiciu Ateny?
Nikt, ale tak to jest gdy dwie strony ciągną jeden wózek w swoje strony. Ale zostawmy te sprawy – interesuje mnie przyszłość, współpraca z ludźmi, którzy widzą problemu rynku, i starają się go rozwiązać, mają jakąś koncepcje zmian. Powinniśmy się wspierać i współpracować. W Polsce studiuje ponad 2 miliona osób, to ogromny potencjał, to przyszłościowy rynek. Nie wystarcza na to 3 czy 5 imprez targowych.

Jaka więc będzie nowa Atena?
Targi monotematyczne, np. uczelni ekonomicznych, sprawdzają się, ale brak jednego, dużego, poważnego forum wymiany doświadczeń edytorskich i wiedzy. I to forum zarówno krajowego jak i w skali międzynarodowej. Tu widzę zadanie dla nas, myśląc zarówno o Ars Polonie jak i szerzej, Polsce. Polska może odgrywać szczególną rolę wśród nowych członków Unii w szerzeniu idei wymiany szeroko rozumianej wiedzy. Za chwilę taką rolę może przejąć Ukraina czy nawet Rosja. Kto pierwszy ten lepszy.

Na czym to miałoby polegać?
Proponuję zorganizowanie spotkania rektorów, prorektorów do spraw kontaktów zagranicznych uczelni, dyrektorów bibliotek oraz wydawnictw z nimi związanych. Czyli osób odpowiedzialnych za „dostarczanie’’ wiedzy. Ci ludzie powinni współpracować ze sobą na różnych płaszczyznach w zależności od możliwości i potrzeb. Wymogi świata, globalizacja wymuszają od nas współpracę, nie możemy zamykać się w naszym kilkudziesięciomilionowym społeczeństwie. Jesteśmy za mali i za biedni aby funkcjonować na wysokim poziomie. Jesteśmy bardzo dobrze wykształconym społeczeństwem, natomiast pod względem możliwości naukowych jesteśmy na szarym końcu – to wymaga ogromnych nakładów finansowych. Polska sama nie da sobie rady, a to się przekłada na procesy nauczania akademickiego, organizowania studiów na odpowiednim poziomie. W Polsce nawet bogatych uczelni nie stać na prowadzenie niektórych kierunków studiów z pełnym arsenałem pomocy, podręczników, itd. Jakie może być rozwiązanie? Np. zorganizowanie na kilku uczelniach polskich i zagranicznych studiów wymiennych, podczas których student część nauki odbywać będzie na jednej uczelni a kolejną na drugiej. Uczelniom łatwiej będzie wówczas starać się o rządowe dofinansowania celowe, zdobywać fundusze uzależnione od współpracy międzynarodowej. Takie współdziałanie stwarza o wiele szersze perspektywy. Podobnie może działać współpraca między bibliotekami: wymiana danych, programów, doświadczeń, digitalizacji zbiorów, prowadzanie tłumaczeń, itd., itp.

Nie można również zapomnieć o dodatkowych zaletach takich studiów – poznaniu innych metod nauczania, programów, ale również poznania innego kraju, kultury i języka.

Wydaje się, że w przypadku uczelni krajowych taka wymiana jest mało możliwa – zawsze będzie podejrzenie o konkurencję – student zagraniczny przecież musi zapłacić za swoje studia. A polskie uczelnie bardzo potrzebują pieniędzy.
Ale np. Politechnika Warszawska może współpracować z Charkowską czy Lwowską.
Uczelnie muszą zarabiać, a to student daje pieniądze. Tu dochodzimy do jednego z ważniejszych tematów jaki będzie poruszany na Atenie – odpłatności za studia. Coraz większa część studentów płaci za naukę i ta grupa będzie rosnąć. W nas pokutuje jeszcze takie socjalistyczne myślenie, że coś, np. nauka, może być za darmo. A tak nie jest. Dlaczego ktoś, kto nie chce studiować ma utrzymywać tych co chcą podnosić swą wiedzę? To nie jest zgodne z zasadą sprawiedliwości społecznej.

Grupa rektorów, w tym prof. Tadeusz Luty z Politechniki Wrocławskiej propaguje idee odpłatnych studiów, ale na preferencyjnych warunkach kredytowania. Oczywiście odpłatność za studia na swoje minusy i plusy – wpływa choćby na zdyscyplinowanie zarówno uczniów jaki nauczyciel, Uczeń płaci i zaczyna wymagać wysokiego poziomu nauki
Atena ma być narzędziem wymiany poglądów – gdzieś przecież musimy się spotykać i zapomnieć o konkurencji, a rozmawiać o systemach nauczania, daleko idącej współpracy.

Uczelnie i biblioteki jakich państw wezmą udział w Atenie?
Z państw byłego ZSRR: Białoruś, Gruzja, Kazachstan, Litwa, Łotwa, Rosja, Ukraina. Oprócz tego Słowacja, Czechy i Rumunia. Gościć będziemy przedstawicieli 13 Bibliotek Narodowych i uczelni. Jako gościa specjalnego zaprosiliśmy szefową Biblioteki Narodowej Niemiec, która jest jednocześnie szefową Stowarzyszenie Bibliotek Narodowych.
Targi mają dotyczyć krajów tej części Europy, która jest bliska nam językowo, kulturowo; mamy te same lub podobne problemy związane z choćby biedą, pewnym zacofaniem w porównaniu z bogatymi uczelniami i bibliotekami Zachodu.

Każdy kraj będzie miał własne stoisko; dwa stoiska będzie miała Rosja, zaprezentują się na nich ośrodki naukowe z Moskwy i Petersburga. .Na stoiskach pokażą się też wydawnictwa uczelnianie, które są przecież narzędziem realizacji polityki szkół; liczymy, że jeśli powstaną wspólne programy będą musiały powstać wspólne podręczniki, koedycje dwujęzyczne – a to już zadanie dla wydawców. Na razie niech zaprezentują swoją ofertę, a potem przyjdzie kolej kolejny krok: współpraca naukowa, dydaktyczna , wydawnicza.

Zorganizowanie takiej międzynarodowej imprezy to chyba nie proste zadanie.
Przygotowania trwały kilka miesięcy – w nawiązywaniu kontaktów bardzo nam pomogły ambasady, z którymi od lat współpracujemy oraz dyrektor Biblioteki Narodowej dr Tadeusz Makowski, który przekonał się do naszej idei. To Biblioteka Narodowa zaprosiła dyrektorów bibliotek z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Możemy dowiedzieć się czegoś o części konferencyjnej Ateny?
Będzie prowadzona w j. rosyjskim i oczywiście tłumaczona. Tematy proponują dyrektorzy bibliotek oraz rektorzy uczelni. Program seminariów dotyczących Bibliotek Narodowych przygotowuje dyr Makowski. Proponujemy dyskusje na temat odpłatności za studia, systemu bolońskiego (program opracowany w Unii Europejskiej) oraz możliwości współpracy międzynarodowej przy organizacji studiów. Jesteśmy szczególnie wdzięczni rektorowi Politechniki Warszawskiej prof. dr hab. inż. Włodzimierzowi Kurnikowi, który zapłodnił nas pomysłem międzynarodowej współpracy międzyuczelnianej. W sumie kilka tematów rozłożonych na dwa dni. Czyli czwartek-piątek część merytoryczna, sobota i niedziela bardziej kiermaszowa.

W tym roku Atena odbywać się będzie wspólnie z Krajowymi Targami Książki.
Z punktu widzenia biznesowego, nie opłaca się robić targów poniżej 100 stoisk, chyba że ma się bezpłatną powierzchnię. Przejmując Atenę mieliśmy deklarację, że będzie w niej brało udział ok. 60 wystawców polskich, do tego doprosimy kilkanaście uczelni prywatnych, których znaczenie i aktywność wyraźnie rośnie; umiędzynarodawiając Targi przez zaproszenie 10-30 uczelni i bibliotek z byłych KDL doprowadzimy do powstanie poważnej imprezy akademicka. Niestety to nie wyszło. Może za szybko chcieliśmy dokonać zmian? Członkowie Stowarzyszenia byli chyba niedoinformowani o naszych zamierzeniach.

Ale wróćmy do samych Targów. Targi zajmą poziom tzw. drugiego piętra PKiN – sale Marmurowa, Ratuszowa i Trojka – po jednej stronie odbywać się będą Targi Akademickie, a po drugiej KTK, bardziej nastawione na spotkania z autorami i zakup książek pod choinkę – czyli świąteczny kiermasz. Mamy tu już kilkadziesiąt zgłoszeń, ale nie liczymy na jakiś skok ilościowy w stosunku do roku ubiegłego – myślę, że będzie to ok.100 stoisk. Będzie Muza, Arkady, PIW, Firma Księgarska Olesiejuk, która reprezentuje przecież dużą grupę wydawców. Zamierzamy uatrakcyjnić same targi, zapraszamy autorów – będzie ich kilkudziesięciu. Chcemy podkreślić klimat świąteczny. Ale na razie skupiamy się na promocji imprezy, namawiamy szkoły do uczestnictwa, no i nowość – brak w tym roku biletów.

Może to również przyciągnie klientów. Czy chciałby Pan coś przekazać naszym czytelnikom?
Zapraszam wszystkich na Targi, natomiast co do Ateny, to mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie znacznie lepiej, że wszyscy z tegorocznego zamieszania wyciągniemy wnioski.

Biuletyn "Wydawcy"
Dział, w którym zamieszczane są drobne informacje z rynku wydawniczo-księgarsko-poligraficznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *