Analizy/podsumowania Drukarnie Poligrafia Rynek polski

Paradoksalnie pandemia może być szansą na zmianę reguł gry w branży wydawniczo-księgarskiej

Rozmawiamy z Andrzejem Janickim, przewodniczącym Rady Nadzorczej i głównym akcjonariuszem Drukarni Wydawniczej im. W.L. Anczyca w Krakowie.


Andrzej Palacz: Drukarnia Wydawnicza wystąpiła już o wsparcie rządowe w ramach tarczy antykryzysowej?
Andrzej Janicki: Na razie jeszcze nie. Kontrolujemy sytuację finansową naszej drukarni, analizujemy rynek. Generalnie sytuacja jest bardzo trudna, produkcja w kwietniu spadła o połowę, znacznie zmalała ilość zleceń, a co za tym idzie wzrosła konkurencja w poligrafii. Dają się odczuć problemy z płynnością finansową wydawców, a które z kolei wynikają z ich problemów z rozliczaniem się z hurtowniami i księgarniami. Ale trzeba sobie w tej sytuacji radzić. Podejmujemy wszelkie działania zmierzające do utrzymania zatrudnienia i nie zwalniania pracowników – to dla nas najważniejsze zadanie bieżące. Ale generalnie sytuacja jest dynamiczna, nikt nie jest w stanie przewidzieć, co będzie dalej.

Kryzys w końcu minie i coraz częściej zastanawiamy się, jak to będzie w tej „nowej normalności”. Ona będzie nowa?
Rozumiem, że pytasz się [jesteśmy na ty] o ogólną sytuację na rynku. My jesteśmy w dobrej kondycji finansowej, więc nawet myślimy o zwiększeniu swego potencjału strategicznego, przede wszystkim w zakresie druku cyfrowego. Może jest to moment na wejście kapitałowe do innej drukarni? Zobaczymy. Kryzys to dla nas szansa na „ucieczkę” do przodu.
A jak będzie wyglądała ta „nowa rzeczywistość”? Zbyt wiele trzeba by w niej zmienić, aby ona była nowa. Mamy niestabilny rynek książki. Przedłużone terminy płatności, książki oddawane do sprzedaży z wydłużonym terminem płatności i prawem do zwrotu nawet 100% wielkości dostawy, wzrastająca marża handlowa. Sprzedaż tradycyjna jest zdominowana przez dwa podmioty, czyli Dressler Dublin i Empik. Próby stworzenia alternatywnych sieci sprzedaży dotychczas skończyły się porażką. Wydłużone terminy płatności i prawo do zwrotu całości nie sprzedanych książek powodują, że środki finansowe są w handlu, a nie u wydawcy i drukarza. Oczywiście sprzedaż elektroniczna książek ma wpływ na wyniki finansowe wydawców, ale dziś nie jest wielkość decydująca. Taki system dystrybucji książek, stworzony przecież również przez wydawców, moim zdaniem nie sprawdził się. Coraz silniejsza jest pozycja firm handlowych, a coraz słabsza wydawców i drukarzy. A przecież to ci ostatni, przy bardzo długim cyklu przepływu pieniądza, zapewniają płynność finansową całej branży

Ostatnio padło wiele propozycji działań, które mają ratować rynek książki przed skutkami pandemii. O zerową stawkę VAT ma wystąpić do Unii rząd, grupa osób związanych z wydawnictwem Biały Kruk podpisała petycję o interwencyjny zakup przez rząd książek. Swoje propozycje „ratunkowe” przygotowuje Polska Izba Książki. To coś zmieni?
Moim zdaniem nie! Jak myślisz – o ile stanieje książka, jeśli przy marży handlowej, która nieraz stanowi 60% jej ceny, odejmie się te 5% ? Jeśli wydawcy i handel w ogóle zmniejszą cenę. A interwencyjny zakup książek? – a kto je będzie wybierał i według jakich kryteriów? Korzystniejszym rozwiązaniem byłoby pewnie zwiększenie puli pieniędzy dla bibliotek na zakup nowości wydawniczy. Dotacje powinny być podmiotowe, a nie przedmiotowe. Na pewno potrzebny jest zastrzyk finansowy. Pytanie, gdzie on miałby trafić? Moim zdaniem, do firm utrzymujących zatrudnienie i do bibliotek na dofinansowanie zakupów książek – w tym przypadku to przecież również działanie, które może zwiększyć czytelnictwo.


„Problem polega raczej na konieczność systemowej zmian działania rynku. Handel musi przejąć część ryzyka za sprzedaż książek – powinien kupować, a nie brać w komis”.



Problem polega raczej na konieczności systemowej zmian działania rynku. Handel musi przejąć część ryzyka za sprzedaż książek – powinien kupować, a nie brać w komis. Może mieć oczywiście prawo zwracania części nie sprzedanych książek, ale nie 100%, jak jest teraz, a np. 30%. Przeniesienie części ryzyka sprzedaży na podmioty handlowe powinno zwiększyć ich zaangażowanie w promocję książek, która dziś finansowana jest przede wszystkim przez wydawców. Handel nie inwestuje w promocję, a powinien. Będzie to robił, gdy zostanie zmuszony do ponoszenia części ryzyka za sprzedaż.
Sytuacja z pandemią jest szansą na zmianę reguł gry. Może czas pomyśleć o zmianie reguł gry? Może wprowadzenie stałych cen poprawi sytuację, choć osobiście uważam, że nie w tym sedno problemu. Ale w sytuacji załamania sprzedaży trzeba podejmować wyzwania i nie poddawać się poczuciu beznadziejności. Trzeba kryzys przekuć w sukces, zmieniać dotychczas obowiązujące reguły.
A na koniec ŻYCZĘ WSZYSTKIM SZYBKIEGO POWROTU DO NORMALNEGO ŻYCIA, A PRZEDE WSZYSTKIM ZDROWIA.

2 thoughts on “Paradoksalnie pandemia może być szansą na zmianę reguł gry w branży wydawniczo-księgarskiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *