Pomniki literackie

24 grudnia 1898 roku warszawski pomnik Adama Mickiewicza zajął poczesne dla niego miejsce – i wciąż tam stoi

Nietypowa to była wigilia 1898 roku w Warszawie. Zwykle dnia tego ulice są niemal puste, w domach ruszają przygotowania do świątecznej wieczerzy, pasterki. A tu, mimo szarej pogody, od rana tłumy ciągną ze wszystkich stron na Krakowskie Przedmieście. Kierują się w stronę skweru Aleksandryjskiego. Nie wszyscy tam dotrą, po drodze stoją patrole kozackie, policja, zamknięte są też wylotowe ulice a przepuszczane są wyłącznie osoby ze specjalnym zaproszeniem, na którym pysznią się inicjały Adama Mickiewicza. Zaproszeń może być 12 tysięcy – na tyle zgodziły się carskie władze miasta. Atmosfera jest napięta, ludzi śledzi policja, obawiając się prowokacji, zamieszek. 24 grudnia 1898 roku to setna rocznica urodzin Adama Mickiewicza, a tłum zdąża na uroczyste odsłonięcie pomnika wieszcza.

Na pomysł uczczenia urodzin Mickiewicza wpadł Henryk Hugon Wróblewski (1850-1915) – dziennikarz „Gazety Radomskiej”. W styczniu 1897 roku na łamach swej gazety zaproponował wydanie dzieł wieszcza, ufundowanie stypendium jego imienia oraz tablicy pamiątkowej. Pomysł ten podchwycili warszawscy dziennikarze: „Kurier Warszawski” zaapelował o budowę pomnika w katedrze oraz nadanie imienia wieszcza jednej z warszawskich ulic, natomiast ,,Głos” poszedł o krok dalej – pomnik Mickiewicza powinien stanąć na jednym ze skwerów. Na który? Później wybór padł na skwer Konstantynowski (obecnie Adama Mickiewicza) na Krakowskim Przedmieściu.
Spiritus movens całej akcji był Henryk Sienkiewicz i to w jego domu, 25 lutego 1897 roku, zebrało się szacowne grono wpływowych osób, aby podumać co i jak czynić, by budowę pomnika rozpocząć i doprowadzić do końca. Pisarz miał w tym zakresie spore doświadczenie z Krakowa, gdzie jako członek Komitetu Budowy widział, jak w kłótniach prace nad pomnikiem tamtego “Mickiewicza” ciągnęły się w nieskończoność; sfrustrowany sporami w końcu wycofał się z jego prac.
Czasu było mało, inna też była sytuacja polityczna “kraju powiślańskiego”, należało więc działać rozsądnie i nie drażnić rosyjskiego niedźwiedzia.
Po uzyskaniu 1 maja stosownej zgody władz, która miała być gestem dobrej woli ze strony rosyjskiej i sprzyjać planowanej na przełomie sierpnia i września 1897 roku wizycie cara Mikołaja II w Warszawie, szybko zawiązał się Społeczny Komitet Budowy, w skład którego weszli: doktor Karol Benni, hrabia Feliks Czacki, Wojciech Gerson, Ludwik Gontarski, Ludwik Jenie, Aleksander Kłobukowski, Leopold Cronenberg, Kazimierz Natanson, Henryk Sienkiewicz, Ludwik Szwede i Zygmunt Wasilewski. Spiritus movens całej akcji był Henryk Sienkiewicz, ale na czele Komitetu, na wyraźne żądanie generała-gubernatora warszawskiego księcia Aleksandra Imertyńskiego, został ugodowiec książę Michał Radziwiłł. 1 maja uzyskano zezwolenie na postawienie monumentu „na placu publicznym w Warszawie oraz na zbieranie potrzebnego funduszu drogą składek”. Hojność rodaków chyba zaskoczyła ich samych – od 12 maja do 14 lipca 1897 roku zebrano 235 734 rubli, co przekroczyło znacznie górną granicę wyznaczoną przez władze carskie. Nie ogłoszono konkursu na projekt, czas na to nie pozwalał, a wybrano neoklasycystyczny projekt Cypriana Godebskiego (1835-1909), pracującego w Paryżu rzeźbiarza. Prace nad projektem pomnika wieszcza nie były dla rzeźbiarza nowością – kilka lat temu jego projekt alegorycznej postaci Sławy wręczającej wieniec laurowy Mickiewiczowi wygrał w krakowskim konkursie, ze względu jednak na koszty przewyższające wyznaczony budżet nie został zrealizowany. Tu warto dodać, że w Warszawie Godebski zrezygnował z honorarium i pokrył część kosztów budowy pomnika. 8 maja warszawski projekt pomnika (po kilku wymuszonych przez Komitet zmianach) uzyskał akcept, a podczas swej wizyty w Warszawie zaaprobował go sam car Mikołaj II.

24 lipca 1898 roku pomnik był gotów i ruszył do Warszawy. Liczącą 420 cm figurę wieszcza i górne ozdoby pomnika odlano w brązie w zakładzie Filipa Lippiego w Pistoi. Pozostałe ornamenty wykonano w warszawskiej pracowni Braci Łopieńskich. Przestrzenne zagospodarowanie miejsca i wkomponowanie pomnika w otoczenie powierzono architektom Józefowi Piusowi Dziekońskiemu (1844-1927) i Władysławowi Marconiemu (1848-1915).
Prace przy budowie monumentu ruszyły 27 września. Najpierw ze skweru usunięto wspaniałą fontannę Leonarda Marconiego, która był częścią wodociągu stworzonego przez jego stryja Henryka Marconiego, i przeniesiono na plac Bankowy; obecnie roztacza chłód mieszkańcom przed kinem Muranów. Na skwerze postawiono niewielkie kuźnię i szlifiernię. Wylewanie fundamentów zakończono wiosną 1898 r. 6 maja o godz. 9:00 Komitet Budowy Pomnika złożył akt erekcyjny, zredagowany przy udziale Henryka Sienkiewicza. Potem z cegieł ułożono schody, wykończono taras i pokryto je granitem z kopalni Szczeniawskiego w Gniewaniu na Podolu. Dalej zamontowano cokół i kolumnę wykute z różowego i szarego granitu przywiezionego z kopalni Innocentego Pirovano w Baveno we włoskim Piemoncie. Później w rogach tarasu z balustradą ustawiono lampadery wyobrażające znicze.
17 września 1898 roku na kolumnie spoczął pomnik – poeta w dumnie wyprostowanej postawie, opuszczoną lewą ręką podtrzymuje zarzucony na ramię płaszcz, prawą dłoń trzyma na sercu.
U podstawy kolumny alegoryczna kompozycja z głową Apollina z wiązkami promieni. Nad jego głową gałązki palmowe z lirą i zwojami papirusu, poniżej tablica: „Adamowi Mickiewiczowi – Rodacy 1898”.

Nie tylko pomnik był dziełem sztuki – całość otaczała zaprojektowana przez Zenona Chrzanowskiego (1866–1918), kuta z żelaza balustrada z motywami roślinnymi oraz osiem dwuramiennych latarń. Jej wykonanie zlecono znanej wówczas firmie odlewniczej Zielezińskiego.

Kilkadziesiąt metrów dalej, przed pałacem Namiestnikowskim stał od 1870 roku pomnik generała Iwana Paszkiewicza (1782-1856)- znienawidzonego nad Wisłą namiestnika Królestwa Polskiego (1832–1856), którego rządy nad Wisłą nazwano “nocą iwaszkiewiczowską”. Podobno jednym z warunków postawionych Komitetowi Budowy Pomnika A. Mickiewicza było, aby był on niższy od pomnika generała – źle by to wyglądało aby polski poeta patrzył na niego z góry. I faktycznie – sama figura jest mniejsza, za to kolumna wyższa i smuklejsza – o czym przecież nie było mowy…
Pomnik Paszkiewicza przetrwał do października 1917 roku, kiedy to został usunięty.

Na żądanie władz w uroczystości odsłonięcia pomnika Mickiewicza mogło wziąć udział tylko 12 tys. osób. Tyle też wydano specjalnych biletów, choć znaleźli się śmiałkowie-studenci, którzy dzień wcześniej ukryli się w pobliskich kościołach św. Anny i karmelickim. W stosownym momencie wykradli się stamtąd, biorąc udział w podniosłej uroczystości.
Uroczystość rozpoczęła 23 grudnia msza w archikatedrze warszawskiej. Na drugi dzień, dokładnie w setną rocznicę urodzin wieszcza, odsłonięto pomnik. Przebieg uroczystości był nietypowy – władze nie wyraziły zgody na przemówienie Sienkiewicza, postanowiono więc odsłonić pomnik w milczeniu.
Gromadzący się od godzin rannych wokół pomnika tłum milcząco witali stojący na schodach postumentu goście honorowi, wśród nich Maria Górecka – córka Adama Mickiewicza oraz twórca pomnika – Cyprian Godebski. Władzę carską reprezentowali: prezydent miasta – generał-major Mikołaj Bibików oraz płk Aleksander Lichaczów – oberpolicmajster miasta Warszawy.


Równo o godzinie 10:00 na znak Godebskiego w niebo uderzyły akordy Modlitwy z IV aktu „Halki” Stanisława Moniuszki. Grała orkiestra dęta opery warszawskiej. „…na odgłos dzwonka, spadła jedna część płótna, a jednocześnie – jakby na umówiony znak – obnażyły się wszystkie głowy, na całej przestrzeni od króla Zygmunta do Kopernika! Wszystkie serca zabiły żywiej, wszyscy stali z zapartym oddechem, ze wzrokiem utkwionym w pomnik, i ponad tym kilkunastotysięcznym tłumem zaległa taka cisza, że o niej pojęcia mieć nie mogą ci, co jej nie byli świadkami. Musiało być coś niezmiernie wymownego w tej ciszy, bo z wielu oczu popłynęły rzęsiste łzy, bo ją pod koniec zakłóciły niepowstrzymane łkania” – wspominał uroczystość znakomity wydawca Ferdynand Hoesick. „Fala ludzka stało nieruchomo przed pomnikiem, a tak cicho, że znad dachów spływały na nią niedochodzące tu nigdy odgłosy dzwonów dalekich” – wspominał Zygmunt Wasilewski, sekretarz Komitetu. Inny świadek wydarzenia tak je opisuje: „Dziś odbyło się odsłonięcie pomnika Mickiewicza, byłem na tej uroczystości. Cisza niezmącona zaległa w czasie tej chwili i to właśnie najlepsze, co się stać mogło, bo dowiodło naszego taktu i rozumu”.
Pod tym “taktem i rozumem” należy domyślać się obawy zebranych i władz przed prowokacjami i manifestacjami, do których zresztą nawoływała PPS…
Pomnik, obchodząc go wkoło, poświęcił arcybiskup warszawski Wincenty Chościak-Popiel, następnie pobłogosławił zebranych.
Mniej więcej piętnastominutową uroczystość zakończył Polonez z „Halki”.
Świąteczne dni warszawianie spędzili tamtego roku nietypowo – całymi rodzinami spiesząc na miejsce, gdzie po raz kolejny “zabiło serce” Mickiewicza.

Pomnik nie przetrwał Powstania Warszawskiego. Uszkodzony Niemcy zdemontowali, pocięli na części i wywieźli do Rzeszy. Po wojnie polska misja wojskowa odnalazła m.in. głowę (obecnie znajduje się w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie) i fragmenty torsu posągu w Hamburgu, tablicę z napisem „Adamowi Mickiewiczowi – Rodacy 1898” oraz kartusz z datą urodzenia i śmierci poety znaleziono na terenie Zakładów Mechanicznych Lilpop, Ray i Lebenstein na Woli, kandelabry w piwnicach elektrowni na Powiślu.

Po wojnie nikt nawet nie myślał, że Mickiewicz nie wróci na swe miejsce na Krakowskim Przedmieściu. Po raz kolejny ogłoszono zbiórkę pieniędzy na ten cel, a rzeźbiarz Jan Szczepkowski (1878-1964) zrekonstruował rzeźbę na podstawie metrowego modelu wykonanego przez Cypriana Godebskiego, który szczęśliwie ocalał w Muzeum Narodowym. Tu warto dodać, że do odlewu głowy wieszcza wykorzystano metal z przetopionej rzeźby głowy marszałka III Rzeszy Hermanna Goeringa. Ta trafiła do Polski w skrzyniach z aktami, które po wojnie przyjechały z Niemiec.

Ogrodzenie monumentu odtworzyli Jerzy Chojnacki, Edward Koszowski i Józef Mazur, ale pełen blask otoczenia monumentu uzyskało dopiero 6 grudnia 1985 roku, gdy w rogach tarasu zamontowano żeliwne lampadery wyobrażające znicze. Przez lata trzy z czterech ich podstaw spokojnie leżały sobie na podwórku sąsiedniego kościoła.

Odtworzony pomnik odsłonięto 28 stycznia 1950 roku, na zwieńczenie obchodów Roku Mickiewiczowskiego.

(fot. ap)

Dodaj komentarz